Telemedycyna – pożytek czy diabeł wcielony?

Czytam komentarze pod różnymi artykułami i wpisami na temat telemedycyny. I bardzo wiele z nich jest negatywnych. Raczej jesteśmy przekonani, że potrzebujemy bezpośredniego kontaktu z lekarzem. W wielu sytuacjach tak jest.

Z drugiej strony lekarze piszą, że potrzebują zawsze zbadać pacjenta, aby go leczyć i telemedycyna ma się trzymać od nich z daleka.

Usiadłam wygodnie i zaczęłam sobie przypominać różne historie z życia.

Pierwsza historia: bolała mnie prawa dłoń. Budziłam się w nocy z powodu tego bólu, ręka drętwiała, wypadały mi różne rzeczy. Poszłam do ortopedy (prywatnie, żeby było szybciej). Wizyta trwała 5 minut – rozmowa o tym co mi dolega i wypisanie skierowań na 2 badania, po których miała być decyzja, jaka to choroba i jak leczymy. Dojazd tam i z powrotem, założenie karty i procedury w przychodni – 2 godziny.

Spokojnie mogłabym porozmawiać z lekarzem i odebrać skierowania za pomocą laptopa lub telefonu, a czas poświęcić na zrobienie badań.

Druga historia: moja mama ma guzy w mózgu. Była już operowana dwa razy. Żyje i funkcjonuje samodzielnie. Chodziliśmy na kontrole do neurochirurga. W pewnym momencie rozłożył ręce i powiedział: w Warszawie już nie pomożemy, nadzieja w onkologii w Gliwicach. Trzeba do nich jechać na konsultację. Zapakowałam mamę i dokumenty medyczne do samochodu. Podróż do Gliwic kilka godzin w jedną stronę (zapłaciłam za paliwo), na miejscu trzeba się było przespać (wynajęcie pokoju na jedną noc), w Instytucie Onkologii trzeba się było stawić o 7 rano i ustawić w kolejce. Do gabinetu lekarza weszłyśmy o 14. I odbyła się rozmowa z mamą o jej dolegliwościach. A potem trzeba było zostawić całą dokumentacją medyczną i czekać na informacje przysłane listem. No to do samochodu i kilka godzin do domu.

Spokojnie mogłyśmy porozmawiać z lekarzem w Gliwicach przez telefon lub komputer a dokumentację medyczną wysłać. A potem czekać na list z Gliwic.

Czy ta telemedycyna to rzeczywiście diabeł wcielony?

Czy ty, ktoś z twojej rodziny lub któryś z twoich znajomych macie do opowiedzenia historie, że wystarczyłoby porozmawiać z lekarzem przez telefon lub przez komunikator?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *